wspiera nas:

„Rafał Kosik w rubryce zawód obok grafika, pracownika agencji reklamowej, wydawcy i pisarza, może śmiało wpisać nową profesję - kreator mody na… czytanie” - pisze Sylwia Skulimowska w najnowszym Literadarze nr 15.




artykuł możecie przeczytać na stronie 40, klikając na obrazek
miłego czytania

edit:

można też tu:

Strona 1
Strona 2
Strona 3

 

2012-01-18

Mapa fanów

Kilka miesięcy temu, sam dokładnie nie wiem kiedy, Zegarmistrz, Drago i Bookish'a zaczeli tworzyć mapę fanów FNiN. Ja jako programista uwielbiam mieć robione wszystko automatycznie (albo jako leniwy człowiek) więc nie podobała mi się opcja taka, że biedny Zeg czy Drago (no albo Book'a) musiał dopisywać wszystkich ręcznie.

Tak oto powstała mapa użytkowników forum. Jeśli chcesz widzieć tam siebie to w edycji profilu musisz wpisać swój adres i/lub kod pocztowy. Chodzi o to, że jeśli np. Bookish'a mieszka na zadupiu i takich zadupi jest kilka, to po kodzie pocztowym znajdziemy to odpowiednie zadupie. Specjalnie zrobiłem tak, że znajduje nawet jeśli podacie sam kod pocztowy.

Zapraszam do dopisywania się:



PS. Jeśli nie znajdzie waszej miejscowości czy to po adresie czy kodzie pocztowym to pod mapą będzie odpowiednie info.

 

Na stronie Newsweeka możemy przeczytać ciekawy artykuł o serii Felix, Net i Nika. Całość dostępna TUTAJ.


(...) W 2012 roku pisarz rusza na podbój kina, wyda także nową powieść i – co może najważniejsze – zadebiutuje na rynku brytyjskim. – Duże angielskie wydawnictwo zgłosiło się do nas samo. Przysłali kontrakt, który negocjujemy, ale sprawy mają się ku końcowi – mówi. (...)

 

2011-12-27

Wigilijne problemy

Przepraszam wszystkich, że strona nie była dostępna w wigilię i święta. Było nas wszystkich za dużo i hostingodawca musiał zablokować nam konto za przeciążenie serwera. Aktualnie szukam co aż tak nas przeciążyło i w najgorszym wypadku w święta itp będziemy wyłączali shoutbox'a, który według nas zżera najwięcej zasobów.

Mam nadzieję, że wszystkim święta się udały

 

Na oficjalnej stronie Rafała Kosika ukazał się kolejny fragment opowiadania ,,Felix, Net i Nika oraz Wędrujące Samogłoski''. Oto on :


Felix Polon siedział w poczekalni terminalu siódmego Heathrow i rozglądał się w poszukiwaniu Neta Bieleckiego, który dziesięć minut temu poszedł kupić coś do przekąszenia. W wielopoziomowym akwarium dla pasażerów, pełnym reklam i pouczeń na temat bezpieczeństwa, łatwo stracić orientację. A odfiltrować reklam nie bardzo było można, bo – jakże by inaczej – znikały również wszystkie istotne informacje. Mrugnął, wydając polecenie odszukania lokalizacji przyjaciela. Pierwszym, co zlokalizował jego program wyszukujący, była sieć wietnamskich barów dwa poziomy niżej. Oczywiście, był głodny. Co gorsza, reklama zawierała ścieżkę zapachową, co tylko podsyciło jego głód. Zrezygnował z pomocy komplanta i wstał, by rozejrzeć się osobiście.
Net już szedł w jego stronę. Niósł dwa wypasione hot dogi. Parówek prawie nie było widać spod sałaty, cebuli i kilku innych dodatków.
— Po co te wszystkie śmiecie? — zapytał Felix, odbierając swoją kanapkę.
— Gratis były.
— Jak to śmiecie… Chodźmy, bo zaraz otwierają gate.
— Wyluzuj trochę. Jeszcze kupa czasu.
Ale Felix już szedł za widocznymi tylko dla niego strzałkami wyświetlanymi przez jego komplant. Srebrna walizka podążyła za nim na małych gąsienicach.
— Nie możesz jej po prostu wziąć w rękę? — Net dogonił przyjaciela. Swoją ciągnął za rączkę jak wszyscy inni.
— Nie po to skonstruowałem samojezdną walizkę, żeby ją teraz nosić. Jak ty się spakowałeś na trzy dni w takie małe coś?
— Nie uznaję binarnego podziału ubrań na brudne i czyste. — Net wzruszył ramionami. — Są stadia pośrednie, sytuacje warunkowe i pranie powietrzne.
— Pranie powietrzne? — Felix próbował ugryźć hot doga i zarazem nie upaprać się.
— Czasem wystarczy pomachać T-shirtem z pół minuty, by ten w cudowny sposób znów stał się czysty.
Felix był bliski wyrzucenia do śmietniczki wszystkiego poza parówką. Ale zanim wprowadził ten pomysł w życie, w polu widzenia bez ostrzeżenia wyskoczyła mu tablica z godzinami odlotów. Zatrzymał się, zaskoczony.
— Kuuurrrleczka zamszowa! — wykrzyknął Net, co oznaczało, że on również nie by przygotowany na ten widok. — I po hot dogu…
Parówka z jego bułki leżała w kleksie ketchupu na marmurowej posadzce. Spod ściany startował już mały odkurzacz.
— Od kiedy to informacje o odlotach idą na najwyższym priorytecie? — Net patrzył to na bułkę ze śmieciami, to na parówkę.
Felix zagapił się na wiszące metr przed nim litery. Inni oczekujący w tym samym momencie znieruchomieli, zrobili zeza i głupie miny. Nie zapowiadało to niczego dobrego. I rzeczywiście, kolejne godziny odlotów z cichymi piknięciami zamieniały się na czerwone „cancelled”. Lot numer BA 45981 do Warszawy, zaznaczony podświetloną ramką, wytrzymał ledwie kilka sekund dłużej niż AFL 36782 do Moskwy i LO 89755 do Nowego Jorku. Nie minęło piętnaście sekund, a wszystkie loty z terminalu siódmego zostały odwołane. Przez halę przebiegło zbiorowe westchnienie zawodu.
— A może ja chciałem to jeszcze zjeść? — zapytał Net, obserwując ponuro, jak odkurzacz wsysa parówkę.
Odkurzacz nie zareagował. Ciamknął myjkami, jakby się oblizywał, i odjechał.
— Akurat dziś? — zapytał w przestrzeń Felix. — Akurat kiedy jest TEN dzień?
— Co akurat dziś? — zainteresował się Net. Zrobił zeza, koncentrując spojrzenie na obrazie wirtualnym. — O żeż ty! Akurat dziś?!

Źródło:http://rafalkosik.com/felix-net-i-ni...ace-samogloski